Dasz mi buty? 28.09.2012

Budzę się o 4. Strasznie chce mi się pić. Idę do jadalni. Zamknięta. Po drodze odprowadzają mnie 2 owczarki niemiecki. Skaczą na mnie, drapią i brudzą w porywie ekscytacji. Jeden uroczo gryzie mi rękę. Zostawia zarazki. Przesłodkie psy.

Spragniony nie zasnę. Leżę do 5.30. O tej godzinie powinienem zacząć dzień. 5.30 to moja codzienna pobudka. Zamiast wstać, usypiam ze zmęczenia. Wstaję dopiero o 7. Zakładam galoty i się modlę w myślach. Robię to po angielsku. Nieświadomie. Orientuje, że Anglicy nie tylko skolonizowali Ugandę. Moją głowę również. Uśmiecham się do siebie.
7.15 msza z jutrznią. Afrykańskie teżewe. Trwa zaledwie 25 minut. W Afryce standard to 2 godziny. Po mszy nie chcę wychodzić z kaplicy. Mamy porę deszczową. Leje już od 3 godzin. Zbieram się w sobie. Wychodzę. Moja motywacja ma na imię śniadanie.

Chłopcy do szkoły wychodzą o 7. Już jest 7.45. Urwisy nadal szlajają się po misji. Pytam jednego z wujków(wychowawców), dlaczego jeszcze nie poszli na lekcje. Bo pada deszcz- słyszę. Acha. System przeciążony. Nie rozumiem jaką przeszkodą jest deszcz. Odwracam się i pojmuję. Chłopcy chodzą w podartych mundurkach szkolnych. Dziurawe buty. Rzadko który ma płaszcza lub kurtkę przeciwdeszczową. Jeden ze starszaków zakłada biały szlafrok na deszcz. Jest mu zimno. I co się dziwisz?

Wracam do pokoju. Wyobrażam sobie jak chłopcy w myślach mnie oceniają. Mają powód. Mam kurtkę. Oni nie. Przy kuchni spotykam Vincenta i Denisa.
-Kiedy idziecie do szkoły?-pytam
-Kiedy przestanie padać- odpowiada Denis. Patrzę w jego oczy. Twardy cwaniak. Nie jedno przeżył. O wszystko musiał się troszczyć sam.
-Wujku dasz mi buty?- Denis przerywa ciszę. Jego twarz podczas tych słów nie zrobiła najmniejszego grymasu. To nie jest zachciewajka. To pragnienie. Płynie z dna serca. Marzenie na najbliższy rok. Wstyd się przyznać jakie ja mam marzenie na najbliższy rok.
-Dasz mi buty?- dopytuje. Orientuję się, że mam otwartą szczękę. Opadła. Sama.
Jestem bezradny. Stać mnie na buty dla niego, ale nie dla całej misji. Albo wszyscy albo nikt. Nie ma miejsca dla faworytów. Co robić? Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną. Daj mi mądrość.

Kiedy wprowadzałem się do mojego pokoju w CALM pomyślałem jak się zmieszczę. 7 m2, szafa z rurek i materiału, zamykana na suwak(serio). Brak biurka. Welcome to Africa. Dla chłopców to byłby luksus. Śpią w pokojach po 8 osób. Wszystkie rzeczy trzymają w metalowych skrzynkach. 40x70x30cm. To ich dobytek. Wszystko co mają. Każda ma swoją kłódkę i klucz. Często te sieroty kradną. Kłódka na skrzyni to nie brak zaufania względem siebie. Kiedy nie masz butów taka jest proza życia. Musisz przetrwać.

Nadal za dużo mam. Za dużo pieniędzy. Za dużo ubrań. Za dużo czasu. Za dużo talentów. Biada mi. Marnuję to, co mogę dać innym. Panie, naucz mnie być ubogim. Materialnie i duchem. Daj mi jedynie duszę. Resztę zabierz

Bóg zaczął zabierać. Długo nie musiałem czekać. Po trudzie pisania artykułu utraciłem pliki. 4 godziny pisania poszłooooo. Dzięki przyjacielowi odzyskałem częściowo pliki. W 1/10, żeby nie było łatwo.
Panie Boże! Dziękuję, że wysłuchujesz natychmiastowo tylko te moje prośby, kiedy rzeźbie sobie kolejny krzyż. Za cierpliwość do Twoich prób też dziękuję.

Buckup Buckup i jeszcze raz BUCKUP :D Kto jak kto ale Ty powinieś wiedzieć :) A tak serio to fajnie, że masz czas pisać.

Nie ogarniam ego Twojego bloga, chyba dlatego że jest Twój, nieźle zakręcony. Ale … [nie takie rzeczy się ogarniało ;) ]

Pogadałem z Panem aby Ci tych plików nie rozsypywał bo mocno wpływają na innych [przynajmniej na mnie]

Jaki jest koszt zakupu pary butów i kurtki dla jednego dziecka w tej mieścinie?

Heh :) praca z dziecmi !! :) tutaj w Urugwaju tez to mam :D . Troszke inaczej niz Ty, ale w sumie znajdzie sie kilka spraw podobnych :) Dzieciaki genialne, choc z religia to tutaj na bakier maja, ewangelizacje zaczynam od grania w pilke, nauke angielskiego, wspolne posilki , pozniej rodza sie pytania, „co masz na palcu?” „co jest napisane na Twojej koszulce?” wtedy wkrada sie Jezus :D , choc nie twierdze ze w pilce Go nie ma :)
Jak juz tu Jestem to podziele sie czyms co mnie wstrzasnelo wczoraj. Odbicie Urugwajskiej rzeczywistosci. Godzina 16.00 (czasu lokalnego ) patrz Polska 5 godzin do przodu… ) Stoje sobie na dworze z jednym takim co nie mogl usiedziec przy podwieczorku, maly ma siedem lat. W odleglosci 30 metrow ode mnie jest barak, a po nim chodzi sobie chlopak, Polskie myslenie: „pewnie robotnik” widze jego twarz, usmiecha sie do mnie , w oczach duzo dobra. Okazuje sie,ze przyszli nas okrasc… w bialy dzien… przyszli okrasc dzieciaki…. podobno wynosza wszystko co sie da… male zamieszanie, dzieci krzycza… opiekunowie wybiegaja… Tamci uciekaja. Jak to sie stalo,ze tak pozytywna twarz noszaca Chrystusa w sobie… kieruje sie tym sposobem zycia, ile z moich maluchow kiedys w przyszlosci bedzie skakalo i uciekalo po dachach jak ten, kiedys tez byl maly, slodki urwis…. teraz nadal kochany… choc zupelenie o tym nie wiedzacy. wow… szok. Moje doswiadczenie Ameryki Poludniowej nabiera na sile… a to dopiero kilka tygodni! Pozdrawiam Cie Bartek!! Fajnie obczaic foty na fb! Naucz sie ladnie modlic po angielsku, zdardze,ze jest to swietna forma nauki! Gdy przyjechalem do Anglii to wlasnie czytajac Pismo Sw. i modlac sie, uczylem sie anglika ! mega ! pozdro Wariacie!

Otwierają się oczy, prawda?
Pozdrawiam – z modlitwą!

Widze Bartku ze teraz masz misje. Ciesze sie z tego, gdy cie poznalem na studiach tez miales motywacje do robienia wielu rzeczy. Jestem ciekaw czy mnie jeszcze pamietasz. Mam nadzieje ze uda cie wniesc troche radochy i Pana w serca tych dzieci. Ja aktualnie przygotowuje sie do kolejnej operacji niestety mam nawrot nowaotworu, ale staram sie tym nie zrazac i zyc dalej.

Witaj Bartuś, pozdrawiam Cię serdecznie, wspieram Cię swoimi myślami i modlitwą. Bądź silny i zdrowy. Niech Cię Bóg prowadzi a Matka Boża wspiera.

Leave a Reply


9 − = trzy