Niepodległość maszeruje 9.10.2012

Dzisiaj jest święto. Nie byle jakie. Takie od parady. Uganda świętuję swoją złotą 50 rocznicę uzyskania niepodległości. Pozwalam sobie zatem na słodkie lenistwo. Wstaje dopiero o 7. 2 kroki do przodu, jeden do tyłu. Muzyka mnie niesie do łazienki. Lustro. To będzie wyzwanie. Dzień dobry! – mówię do siebie. Znowu chcesz się kłócić? – odpowiada gość z lustra. Mój duch widać jest bardziej radosny, niż porankowy imejdż. Wyciągam rękę. Niech popłynie z kranu kofeina dla ciała. Zastygam. Moja ręka nie osiąga celu. Powodem jest mały pajączek na zlewie. Nie boje się go, ale jestem uważny. Przednie nóżki ma zakrzywione w stronę głowy. Ich krzywizna wygląda podobnie jak szczypce u skorpiona albo kraba. Jest włochaty i krępy. To może być ptasznik. Te małe są najgorsze. Biorę pół metra papieru toaletowego. Zwijam go i próbuje złapać gada, tzn pajęczaka. Skacze! To skacze! Refleks uchronił mnie, żeby nie wskoczył mi na rękę. Widzę, że już z rana będę musiał walczyć o niepodległość. Niepodległość mojej łazienki. Dobra włochaty kolego. Zaraz zobaczysz gdzie małpy zimują. Wybrałeś złą łazienkę. Za trzecim podejściem łapię go. Owiniętego w papier zatykam nim zlew i zalewam wodą. W umywalce robi się basen. Może i jesteś skaczący, ale pływający nie. Woda opada. Czarny pieprzyk, który prześwituje z pod papieru nadal w centrum mojej uwagi. Rusza się. Co on? Terminator? Koniec zabawy. Biorę ten mokry papier i paznokciem zgniatam go. Pogrzeb ma w sedesie. Plusk. Łazienka znów wolna od tyranii.

O 8 msza. Wchodzę do kościoła niepewnie. Jak chłopcy zareagują na mundur harcerski, który mam na sobie? To dla nich nowość. Na całe szczęście nie jestem w centrum zainteresowanie, tylko Jezus. Podczas ugandyjskiej mszy jest jeden moment, który nadaje nowy wymiar liturgii. Podczas podniesienia, kiedy Kapłan mówi: „Bierzcie i jedzcie…” wierni zaczynają klaskać. To jest szacunek. Od razu przypomina mi się okrzyk: „Wszystkie brawa dla Jezusa”.

Po mszy słyszę od chłopców, że wyglądam elegancko. Pytają się czy to mundur wojskowy. Można pomylić. Polski mundur harcerskim różni się znacznie o skautowego. Wiele jest tutaj akcentów wojskowych.

Wolny dzień. Co robić zatem. W Święto Niepodległości w CALM się sprząta. Na szczęście przy dobrej nucie. Didżejka została rozłożona już z rana. Chłopcy umilali czas puszczając ugandyjskie disco i R’n’B. O 14 zaczyna padać. Dzięki Tobie Panie za ten deszcz. 33 stopnie w cieniu, to chyba mój październikowy rekord. W 10 sekund deszcz zamienia się w zenitalny. Panie Boże, czemu Ty jesteś taki skrajny, radykalny? Przykręć troszeczkę kurka. 40 minut później mogę wychylić głowę. Nic mi nie kapie na czuprynę. W nogę jednak nie pogramy. Ziemia jest zbita deszczem. Szkoda. Zamiast tego uczę grać chłopaków w 21 i 33.

A jak obchodzono ten wielki jubileusz w stolicy Ugandy? O 11 jak spojrzałem na TV wojska maszerowały po placu defilad. O 13 nadal maszerowały. A o 14? O 14 mieli przerwę, żeby znów o 15 mogli maszerować. Niesamowity kraj.

My pomaszerujemy 11.11 ;)

PS Zerknij na blog Macieja Malickiego http://www.naszaafryka.com/

Leave a Reply


siedem + 3 =