Tęsknota 28.10.2012

W czasie drugiej wojny światowej Polacy szukali możliwości walki za Ojczyznę. Niekiedy mocno tułali się po świecie. Byli także w Ugandzie. Przybyli tutaj z Syberii. Niektórzy przez Uzbekistan, inni przez Indie. Niektórzy jeszcze żyją, inni spoczywają w ugandyjskiej czerwonej ziemi. Cmentarz polskich uchodźców znajduje się w Kojja. Co roku na wszystkich świętych cmentarz jest odwiedzany przez Polaków. Dawnych mieszkańców obozu uchodźców lub ich potomków.

3.30. Stoję na przy wyjściu z lotniska w Entebbe. Nie spałem. Organizm domaga się odpoczynku. Ciało osuwa się na płytę i zasypiam siedząco, oparty o szybę sklepu. Lądowanie miało być o 2.50. Samolotu ani śladu. Nie zapowiadano opóźnienia. Na całe szczęście widzę uśmiechnięte polskie twarze. Grupa Polaków w liczbie 12 dumnie, lecz niepewnie wychodzi z odbioru bagażu. Błogosławieństwo. Wszystkie walizki doleciały z pasażerami. Nie zdarza się to często.

Pomagam przyjaciołom z Polski upakować się w 13 osobowe taxi. Zapominam czasami języka polskiego. Czuję się dziwnie w obecności grupy muzungu. Czyżby moje serca już po miesiącu jest bardziej czarne niż białe?

Przyjeżdżamy do misji o godzinie 6.30. Chłopcy już nie śpią. Szykują się do występu w pobliskim miasteczku. Jemy śniadanie. Rozmawiamy o Kojja, o Afryce, o misji. Ksiądz Ryszard mówi, że o 12 będzie msza po polsku. Skorzystam.

Pierwsze słowa mszy świętej. W imię Ojca i Syna… Już płaczę. Jezu, jak ja tęskniłem za polską mszą. Nie widziałem jednak o tym. Msza bez śpiewu i kazania. Dla mnie i tak to najpiękniejsza Eucharystia jaką mogę dzisiaj doświadczyć. Może już myślę bardziej po Afrykańsku, ale serce mam polskie. Przy Ojcze Nasz nie jestem w stanie podnieść rąk do uwielbienia. Wzruszenie osłabia moje mięśnie. Dziękuję Bogu za to, że taki prezent mi sprawił.

Kiedy nie rozmawiasz w swoim języku przez miesiąc. Kiedy nikt w Ojczyźnie nie zrozumie twoich rozterek. Kiedy jesteś na obcym lądzie i nie masz tutaj przyjaciela. Kiedy potrzebujesz wsparcia i zainteresowania, a dostajesz tylko nowe obowiązki. I nie słyszysz dziękuję. Kiedy każdy dzień zaczyna być taki sam. Kiedy pragniesz Jezusa… to On przychodzi w ciepłym blasku miłości. Wypełnia twoje niespełnione pragnienia. Zastępuje je. Wylewa asfalt pokoju na wszystkie bolesne dołki życiowe, czyniąc twoją drogę bezpieczniejszą. Co najważniejsze, jest z Tobą i nie pozwala Tobie zboczyć ani zasnąć na szosie do Nieba.

Pośród ciemności i brudu, które trzymam w swojej 26 letniej szafie czasami przydaje mi się porządek. Jezus zakłada fartuch i żółte gumowe rękawiczki. Stawia warunek. Sprząta całość lub nic. Radykalna z Niego pokojówka. Używa jednego środka czyszczącego. Jego krew. W niej pierze i wybiela moje życie. Czasami je krochmali.

Już wiem co chcę dostać na urodziny. Polską mszę świętą w Ugandzie.

Ja przeżywam swoją Afrykę w Polsce i choć tylko Polski znam to wydaje mi się że wszyscy mi przytakują udając że mnie rozumieją nie rozumiąc co mówię. Ja dopiero w parafii Św. Patryka w Warszawie, diecezji praskiej, odnajduję swoją Polskę która mnie rozumie tam w pełni jest Rzeczpospolita Harcerska jaką widział w moim mniemaniu Wicek. Wspominam o tej parafii bo jest otwarta i to bardzo na misie a ostatnio gościła Afrykę z Tanzanii gdzie parafianie wybudowali studnie. W tej parafii dotykam w trakcie mszy jedynej ojczyzny do której podążamy.

Pozdrawiam i ciesze się z twego szczęścia 

Wiem co czujesz… Tzn. prawie wiem. Tez byłam sama, też w obcym kraju, ale Dania nie może równać sie z Ugandą… Pamietaj jednak, że masz tu rodzinę i przyjaciół, którzy też za Tobą tęsknią i co dzień modlą się za Ciebie. :)

Wzruszajace zakonczenie..

Leave a Reply


6 − = cztery