Cicha noc, święta noc 24.12.2012

Poniedziałek. Słodki smak popołudnia. Słońce cierpliwie opieka wszystko co widzi. Dobrze, że chłopcy przypomnieli mi o Wigilii. Ja Świąt nie czuję, tak samo jak nie czułem całego Adwentu.

Kilka minut po 16. Powoli zbieram się po trawę słoniową. Ks. Jean-Marie wpada do mojego pokoju

- Już są! Szybko, szybko!

Grupa belgijskich uczniów przyjechała do nas na Święta. Pochodzą z katolickiej szkoły. Spodziewaliśmy się ich trochę później. Chłopcy o ich wizycie na święta wiedzieli już półtora miesiąca wcześniej. Pierwsze pytanie jakie padło ze strony chłopców do ks. Ryszarda: ile będzie dziewczyn? Ekipa belgijska przyjechała tylko z dwoma mężczyznami. Oprowadzając gości widziałem błyszczące oczy chłopaków. Hormony…

Zapraszam Belgów na trawę słoniową. Skutek: nie muszę szukać afrykańskich rąk do pracy. Spodziewałem się tego. Biorę jedynie 3 dziewczyny na pakę. Reszta puszczam z Aguuną i Kabandą. Bernard też się wyrywa. Moje słowo jednak jest ostateczne. Jedzie z nami.

Na miejscu okazuje się, że dołączył się jeszcze Richard. Obrał sobie zadanie umilenia czasu gościom. Uśmiecham się pod wąsem. Narzucam kaptur na głowę, aby chronić kark i uszy przed trawą. Zaczynamy. Na wzgórzu, gdzie stoi samochód, Belgowie oślepiają nas odblaskami obiektywów. Chłopcy się prężą. Biorą największe snopki trawy i podrzucają je sobie na ramię. Gorszy nie będę! 20 minut noszenia i moje ciało pokrywa gęsty pot.

Wracamy z trawą dopiero o 18.30. Muszę wziąć prysznic. Chłopcy także. W końcu jest Pasterka za 30 min. A musimy jeszcze wypakować trawę z bagażnika. Napinam sytuację. 18.45. Biegnę do pokoju. Widzę po drodze, jak najmłodsi chłopcy biegają wokół łazienek. Na golasa. To takie dzwony biją na Pasterkę…

Kwadrans do rozpoczęcia wigilijnej mszy. Prysznic. Dobieram ubranie. Wszystko pogniecione. „Wsadziłeś ubrania do szafy pogniecione to nie spodziewaj się cudów.” Mój umysł czasami mnie przeraża. Nagle olśnienie! Pośpiech… Przygotowuje się w pośpiechu. Teraz czuję Święta.

W kościele zastanawiam się nad moim odkryciem. Czy rzeczywiście potrzebuję pośpiechu, żeby poczuć święta? Jaki ja jestem płytki? Bez sprzątania, gotowania, pośpiechu Jezus nie potrafi się narodzić w moim sercu? Smutna prawda o mnie samym.

Cicha noc, święta noc. W kościele światła przygaszone. Autentyczna radość. Ks. Ryszard tylko się śmieje jak biegam i cykam fotki. Śmieję się i ja. Bóg się rodzi! Alleluja! Wisienką na torcie okazuje się Silent Night w rytmie reggae. Jest moc!

IMG_3762

Koniec mszy. Udajemy się do domu wspólnoty. Zaczyna padać. W CALM w Wigilię Bożego Narodzenia zawsze pada. Tak słyszałem od ks. Ryśka. Stół wigilijny gotowy. Don Ricardo dba o kultywowanie polskich tradycji, nawet w Ugandzie. 12 potraw i opłatek. Miła niespodzianka. Tłumaczymy Belgom na czym polegają polskie tradycji wigilijne. Przyjmują wszystko z entuzjazmem. A chłopcy? Chłopcy czekają na prezenty bożonarodzeniowe. Żartują, śmieją się, rapują. Są podekscytowani. Każdy z nich dostaję prezent, napój gazowany oraz uścisk ks. Ryszarda. Nikt nie odchodzi smutny.

IMG_3812

Moim zdaniem to tylko jest przedsmak prawdziwego prezentu. Zaraz po wręczeniu paczek chłopcy udają się aby ustawić sprzęt audio. Czas na tańce w rytmie reggae i R’n’B. Dołączają się dziewczyny z Belgii. W ciemności widzę jak płoną oczy ugandyjskich młodzieńców. Śmieję się do siebie.. Wszystkie przykre doświadczenia z powrotu z Rwandy znikają w 10 min. Trauma i szok staje się przeszłością, o której nikt nie pamięta. Cud bożonarodzeniowy w tym roku wygląda właśnie tak.

Cicha noc, święta noc. Chwila, wróć! Święta noc, święta noc…

chyba nie tylko chlopcom przyjazd belgijek sprawił radość, skoro dodałeś dwa razy zdjęcie jednej z nich ;)

Dzięki za wskazanie błędu :) poprawiłem galerię :)

Leave a Reply


+ 1 = trzy