Kiedy przyjadą dziewczyny? 4.01.2013

IMG_3947

Forum Młodych salezjańskiej młodzieży z Ugandy. Hasło przewodnie „Bądź świadkiem Dobrej Nowiny”. Przyjechałem tutaj z chłopcami z Namugongo jako uczestnik. Oficjalnie. Praktycznie jestem głównym fotografem. Inne prawa, inne obowiązki. Przyznam, że spodziewałem się czego innego. Większego nacisku na pogłębienie wiary przez modlitwy, liturgię, śpiewy, medytację. To co doświadczyłem wczoraj, na pierwszym dniu spotkania, to nudna konferencja i msza święta, która niczym się nie wyróżniała. Jedynym ciekawym punktem programu dla mnie okazały się tańce. Usłyszałem od starszego mudugavu: „Muzungu, gdzie się nauczyłeś tańczyć po naszemu?”. Dotychczas najpiękniejszy komplement dany mi w Ugandzie.

IMG_4021

Spytałem się chłopców jak przeżywają forum. Chciałem porównać czy mają takie same odczucia jak ja. Byliśmy zgodni. Później zaczęli otwarcie pytać: „Kiedy przyjadą dziewczyny?”. Dziewczyny… I wcale im nie chodziło o Afrykanki. To Belgowie mieli do nas przyjechać. Chłopcy wiedzieli o ich wizycie. Przed wyjazdem, ci którzy nie mogli uczestniczyć w forum kazali mi przekazać listy do Belgijek. Dwustu chłopa na placówce, cały rok, bez dziewczyn. Nie dziwi mnie to, że kiedy przyjeżdżają młode, białe dziewuchy to chłopcy tracą głowę. W opinii chłopców wczorajszy dzień minął na wyczekiwaniu belgijskiej grupy. W mojej opinii minął na wyczekiwaniu czegoś interesującego. Może dzisiaj to się zmieni.

Poranek schematyczny. Nawet na Forum mam pokusę żeby zaspać. Brat Joseph z Bombo poprosił mnie, abym dzisiaj obudził chłopców. Zawieźć nie mogę. Z zawrotną prędkością pijanego ślimaka staram się sturlać z łóżka. Udaje się. 6:00. Operacja „mycie zęby” rozpoczęta. Nie wiem co jest szybsze: moja dłoń ze szczoteczką czy leniwiec na huśtawce?

Budzę chłopców. Mają więcej entuzjazmu co ja. Nic tak nie podnosi morale jak wiadomość, że goście z Belgii są już z nami. Poranna modlitwa w formie oglądania motywujących filmików i chrześcijańskich teledysków. Trzymają nienudzący poziom. Zaraz po śniadaniu program przygotowany przez Belgów. Stephan, wizytator z organizacji pozarządowej wspierającej misje salezjańskie, prowadzi zabawy, niczym zawodowy wodzirej. A wydawał się taki cichy.

Pląsy, wygibasy, tańce, zabawy. Czas na dyskusję. I się zaczyna… Młodzież ugandyjska nie chce przepuścić okazji do rozmowy o homoseksualizmie na przykładzie Belgii. Temat ów jest bardzo gorący w Ugandzie. Wiele organizacji zachodnich, które pomagają Ugandzie mocno naciskają na zniesienia zakazu prawnego dotyczącego aktów homoseksualnych. Po dyskusji Daniel pyta mnie czy to wszystko prawda: przyzwolenie prawne i akceptacja społeczna par homoseksualnych, oraz możliwość adopcji? „Tak” – odpowiadam. Pada kluczowe pytanie ze strony Daniela:

- Dlaczego?

- Każdy szuka miłości – odpowiadam – ale nie zawsze szukamy jej w dobrym miejscu.

Czuję, że to jest odpowiedni moment. Moment na dzielenie się Chrystusem. Zaczynam opowiadać jak ja szukałem miłości w zły sposób. Dziele się świadectwem życia. Może forum nie spełniło moich oczekiwań, ale teraz mam świadomość, że Pan przysłał mnie tu w konkretnym celu. Po mojej historii budzi się przeogromna radość. Jezu, zapomniałem jaki to zaszczyt, obowiązek i przyjemność dzielić się Tobą. Nic tak nie raduje człowieka, kiedy ten może się spełniać, wypełniać swoje powołanie. Tak jest ze mną kiedy dziele się swoim świadectwem ewangelizuję.

Wieczór. W planie rozrywka. Bateria mojego aparatu zasnęła. Niech odpocznie sobie w ładowarce, aby jutro była gotowa do służby. W tym celu kieruję się do mojego pokoju. Ciemno. W oddali zauważam znajomą twarz. Aletheia to nauczycielka religii, która przyjechała razem z Belgami jako opiekun. Kiedy żegnaliśmy ich w Namugongo przekazała mi kartkę z życzeniami i podziękowaniem za wszystko czego doświadczyli w naszej misji. Teraz mam okazję jej podziękować.

Rozmawiamy o mojej misji. O smutkach, radościach.

- Dlaczego przyjechałeś na misje?

- To długa historia, jeżeli masz czas to mogę opowiedzieć.

- Chętnie.

Nie sądziłem Panie, że jednego dnia powołasz mnie drugi raz do chlubienia się z wielkich rzeczy, jakie uczyniłeś w moim życiu.

Po skończeniu naszej rozmowy wracam do domu wspólnoty. Banan na twarzy, a w sercu ciepło. Przechodzę przez próg. Po wieczornej rozrywce, zapowiada sę afterparty wspólnoty z grupą belgijską. W to mi graj! Ze Stephanem dyskutujemy na temat filmów, Afryce. Sypiemy dowcipy, ale tylko te z brodą. Nie zauważam jak wybija północ. Ludzie idą na zasłużony sen. Zostaję z Stephanem i ks. Calixtie. Ten ostatni, po kilku piwach, proponuje nam kongijską muzykę. No jacha! Zgadzamy się bez zastanowienia. Muzyka zaczyna grać. Ksiądz nagle się wygina i zaczyna taniec, który nazywa kongijską rumbą. Bez słów, ze Stephanem rzucamy spojrzenie na siebie i dołączamy się.

Trzech facetów tańczy kongijską rumbę. Do pierwszej w nocy. Tańczę i się śmieję. Z całej sytuacji. I jak tu nie poczuć Afrykę, kiedy czarny ksiądz zaczyna kręcić tyłeczkiem w rytm kongijskiej rumby?

Ciekawa jestem jak wygląda kongijska rumba… Obiecaj mi, że jak wrócisz, to mnie nauczysz :)

„Każdy szuka miłości – odpowiadam – ale nie zawsze szukamy jej w dobrym miejscu.” – mocne!…
Szkoda, że nie ma video z rytmami kongijskiej rumby :)

Czym jest dobre, a czym złe miejsce, w kontekście szukania miłości?

Dlaczego akty homoseksualne są nieakceptowalne dla ludzi, których to nie dotyczy? Przecież aktów takich dokonują jedynie sami homoseksualiści, a nie ‚społeczeństwo’.

Jaki związek ma zniesienie prawnego zakazu dotyczącego aktów homoseksualnych z ‚przyzwoleniem społecznym na homoseksualizm’? Dlaczego społeczeństwo ma na cokolwiek przyzwalać? Przecież człowiek ma wolną wolę i nikomu nic do tego, co ten człowiek czyni.

Jaki związek ma ‚zniesienie prawnego zakazu dotyczącego aktów homoseksualnych’ z wprowadzeniem prawa do adopcji przez osoby homoseksualne? Przecież jedno nie ma nic wspólnego z drugim.

Leave a Reply


pięć × 3 =