Hiobowe Namugongo 5.03.2013

Uważaj, o co się modlisz. Jesteś w błędzie, jeżeli uważasz, że Bóg Ciebie nie słucha. Słucha i notuje. Te notatki przypina do tablicy. Później staje przed nią i ze wszystkich notek widzi prawdziwy obraz Ciebie. Niektóre pragnienia, które przekazujesz pod Bożą opiekę to tylko przykrywki innych pragnień. To są ptasie pióra dodawane do kota, żeby mógł latać. To robienie z kwadratu koła, żeby móc wymierzyć kąt prosty. Nie tędy droga.

Pamiętam, jak będąc na spotkaniu w Salezjańskim Ośrodku Misyjnym w Warszawie, gdzie odbywałem moją formację misyjną, usłyszałem piosenkę:

Tak mnie skrusz

Tak mnie złam

Tak mnie wypal Panie

Byś został tylko Ty

Byś został tylko Ty

Naprawdę Ty

Bardzo podobały mi się te słowa. „Ta prostota ma moc” – pomyślałem wtedy i nadal tak uważam. Tak bardzo ta piosenka zapadła mi w pamięć, że w modliłem się nią, nie tylko podczas osobistych modlitw, ale zwyczajnie nucąc w myślach i na głos. No i Bóg wysłuchał… Jak On mnie w tej Ugandzie kruszy, łamie i wypala. Czasami się droczę z Jezusem i mówię do Niego: „No chyba żartujesz Panie… Nie przeginasz?”. Możesz uznać, że się spoufalam z Bogiem, ale ja potrzebuję także takiej luźnej relacji z Nim. Nie wiem czy to dobre. Wiem, że ciężko mi trzymać dystans do Niego, jeżeli mam mieć prawdziwą relację.

Wracając do kruszenia, łamania i innych takich tam drobiazgów. Bóg rzeczywiście musi zrobić miazgę, żeby byli z Ciebie ludzie. Piszę o Tobie, ale to samo, a może w szczególności to wszystko dotyczy się mnie. Jest jeszcze tyle rzeczy we mnie, że jeżeli ktoś by je nazwał niedoskonałościami, to bym mu podziękował za komplement. Ale czego mam się spodziewać? Jak niby mam pozbyć się tej pychy i egoizmu?

Kiedy staję przed lustrem chcę widzieć mężczyznę, człowieka sukcesu. Mam dość codzienngo patrzenia na gościa, który ucieka, jak zaczyna robić się nieciekawie. Chcę zdobywać, być wojownikiem o swoje życie. Nie chcę zawodzić w najmniejszych obowiązkach siebie i innych. Właśnie… I tu zaczyna się moja pycha. Tak naprawdę potrzebuję porażek, potrzebuję przegrać z kretesem. Węgiel, kruchy i brudzący surowiec, pod wpływem temperatury i cieśnienia zamienia się w diament. Uwierz mi, w Ugandzie temperatura jest wysoka, a ciśnienie codziennie mi ktoś podnosi. Do diamentu jednak daleko mi nadal.

Konsekwencje. To jest ciekawe. Muszą być zawsze konsekwencje. Sukces to nagroda, porażka to kara. Tak! Kara formą kształtowania charakteru. Idealną karą będzie brak nagrody. Dlaczego tak ważna jest kara, jeżeli wiemy, że polegliśmy? Kara wypala w naszej świadomości emocje, które jej towarzyszą. Te zapamiętane emocje lub uczucia są siłą napędową, żeby już nie podkradać ciasteczek z szafki, bić brata czy odkładać obowiązki na później. Konsekwencje często mają wymiar uświadamiający jak jesteśmy słabi, jak bardzo potrzebujemy pomocy.

Jak często odrzucasz pomoc, radę? Podświadomie boisz się, że tym samym pokażesz jak jesteś słaby. Też się boję tego okazywać. Ciężko powiedzieć sobie: „potrzebuję wsparcia” albo „potrzebuję modlitwy”. Ciężko to powiedzieć tym bardziej, gdy jest się dumnym facetem. Wędrownicy, czyli harcerze starsi, mawiają: „rzeczy niemożliwe załatwiamy od ręki, na cuda potrzeba nam trochę więcej czasu”.  W takim duchu byłem wychowany. Niestety nikt mi nie wytłumaczył, że idea tego powiedzenia to pokazanie, mimo, iż jesteśmy przeciętni, w sytuacjach, które wymagają wielkiego zaangażowania i poświecenia możemy osiągnąć sukces. A ja myślałem, że cały czas ma być sukces. Zawsze 10/10.

Powinno paść kluczowe i jak bardzo prymitywne pytanie: i co dalej? Dalej szara rzeczywistość. Najważniejsze to nie ustawać. Ora et labora. Módl się, żeby pracować. Pracuj, żeby się modlić.


Wpis dedykuję wszystkim misjonarzom i misjonarkom świeckim, z którymi się formowałem.

Faktycznie, ta pieśń ma moc…

Dziś z pełną świadomością mogę napisać, że złoto w ogniu się hartuje.

Pozostaję w modlitwie.

„Niektórym ludziom do doskonałości brakuje tylko kilku wad” – nie ma ludzi idealny więc nie oceniaj siebie tak surowo, ale jeżeli znasz swoje słabości i je dostrzegasz to już jesteś zwycięzcą :)

A może jak każdy idziesz Jezusową drogą Krzyżową:)

Droga krzyżowa..

„Ojcze, niech nie moja wola, ale Twoja niech się stanie”
„Piotrze schowaj miecz”
„Jesli źle uczyniłem, to udowodnij, a jeśli dobrze, to dlaczego mnie bijesz”
„Nie miałbyś żadnej władzy nade mną, gdyby Ci Jej nie dał mój Ojciec”
„Ja umywam ręce”
„Na krzyż z nim”
„Nie płaczcie nade mną, ale nad sobą i nad waszymi dziećmi”
„Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą co czynią”
„Zapewniam Cię, dziś będziesz ze mną w raju”
„Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?”
„Ojcze w Twoje ręce powierzam ducha mojego”
„Wykonało się”

ciagle wracam do tego tekstu i czytam jeszcze raz, piekny

Leave a Reply


× sześć = 30