Czeba mieć fantazje dziadku

19 stycznia 2013r. Children and Life Mission, Namugongo, Uganda. Chłopcy ulicy, którzy na co dzień mieszkają w tym misyjnym ośrodku wychowawczym prowadzonym przez Salezjanów wypełniają sobie czas wolny grając na… tym co popadnie w ręce :)

Super! chłopaki nieźle czeszą :) rispekt!

BARTEK!!!

Jak zobaczyłem dzisiaj DEON i Twoją szczęśliwą twarz to aż mnie dreszcze przeszły.

Możesz mnie pokojarzyć z PJ z ubiegłego roku, rozmawialiśmy parę razy bardzo głęboko. Jechałeś wtedy na misje, tak się cieszę i aż żałuję że nie wiedziałem że prowadzisz z tamtąd bloga.

Jak będziesz miał czas napisz mi na maila

Trafiłam na twój blog w momencie, kiedy moje życie duchowe było pustynią przepełnioną cierpieniami, a w życiu doczesnym wcale nie było lepiej. Niedługo matura, a ja jak na złość nie wiedziałam co robić dalej, gdzie iść, czego oczekuje ode mnie Bóg, czego mam szukać.. Pragnienie pojechania na misje pojawiło się u mnie jakoś w czerwcu, po rekolekcjach z ojcami Enrique i Antonello, ale ciągle myślałam że to nie dla mnie, że ten pomysł jest zbyt szalony. Czytając o twojej codzienności na misjach dochodziłam powoli do wniosku, że to właśnie tego pragnę, że własnie tak chcę kiedyś służyć Bogu. I ku mojemu wielkiemu zdziwieniu niesamowicie zadziałał przez to pragnienie i pokazał, ze powinnam iść na medycynę, aby kiedyś pojechać na misje jako lekarz :D odkrycie tej możliwości było dla mnie czymś niesamowitym, niewyobrażalnym, czymś co znowu wywróciło mi życie do góry nogami :D Dziękuję Ci, że dzielisz się swoimi doświadczeniami z misji. Chwała Panu za to jak działa przez to co piszesz, Chwała Mu w twoim powołaniu. Pokój i dobro :)

Po przeczytaniu Twojego bloga zastanawiam się, czy jest we mnie odwaga aby powiedzieć głośno – CHCĘ JECHAĆ NA MISJE! Mam nadzieję, że ta odwaga obudzi się we mnie i w przyszłości będę dziękować za to Panu Bogu.

Tak trzymaj :) Pozdrawiam

Inny świat :) bardzo pozytywnie!

Leave a Reply


6 − = pięć